| 20 maja 2011 23:00 |
Dziwny człowiek lubi burze |
Za oknem grzmiało i błyskało, dziwny człowiek melancholijnie wpatrywał się w okno, dopóki nie przerwał mu przyjaciel: - Powiedz mi, czemu ty tak lubisz burze? - Bo świat w trakcie burzy... - przerwał dziwny człowiek. - Tak? - ponaglił niecierpliwie przyjaciel. - No właśnie się burzy, a wiesz jak nie mogę doczekać się końca świata, a jak się kawałek choć burzy, to taka namiastka. |
| komentarze [5] |
| 20 maja 2011 22:53 |
Palce dziwnego człowieka |
- Ile palców mają dziwni ludzie? - zapytał dziwny człowiek, przyjaciela. - Sześć? Cztery? - próbował zgadnąć przyjaciel dziwnego człowieka - Pięć. - odparł dziwny człowiek, po czym dodał. - Tak jakoś dziwnie normalnie. |
| komentarze [2] |
| 20 maja 2011 22:50 |
Dziwny kot dziwnego człowieka |
Przyjaciel dziwnego człowieka zaczepił dziwnego człowieka: - Słyszałem, że masz kota. - No mam - odparł dziwny człowiek. - Czemu nie psa? - retorycznie zapytał przyjaciel i kontyuował. - psy są ciekawsze, zabawniejsze i aportują. - Mój kot też jest ciekawy, zabawny i aportuje. - odparł dzwiny człowiek. - Co ty gadasz, koty nie aportują! Dziwny człowiek wziął do ręki ołówek i rzucił krzycząc: - Aport! Coś wystrzeliło spod łóżka i po chwili kot dziwnego człowieka przyniósł ołówek. - Widzisz? Mój aportuje. - stoicko odparł dziwny człowiek. Przyjaciel jeszcze przez chwile przecierał oczy ze zdumienia. |
| komentarze [0] |
| 3 maja 2011 20:06 |
Książki cd. |
Wypadałoby napisać, że książka okazała się po kilku stronach chaotyczna. Wnosi ciekawą wizję świata, ale w sposób nieudolny i nużący. Autor nie potrafił trzymać w napięciu. Porzuciłem ją po 1/3. Podsumowując, to takie pozytywne myślenie w zaowalowanej formie. Znudziła mnie również dlatego, że znalazłem coś ciekawszego, a dokładnie "Tao zdrowia" Daniela Reid'a. Książka dużo ciekawsza, fajnie się czyta, pomijając rozdział o chorobach i opisy ćwiczeń oddechowych. Polecam, poluje na drugą część. |
| komentarze [0] |
| 3 kwietnia 2011 14:58 |
Traserfing |
Nie piszę bo jakoś tak czasu brak i mam ciekawsze zajęcia. Wreszcie trochę ładniejsza pogoda.
Jakoś zawsze jest tak, że gdy odlatuje od głównego nurtu swojego życia, świat niespodziewanie nawraca mnie na główny szlak poszukiwań... ciężko stwierdzić czego, ale nazwałbym to "sensem". To nie zwykły przypadek, gdy wydawałoby się niepozornie szukam książki kucharskiej, awracam z książką "Transfering rzeczywistości". Czytam dopiero pierwsze strony, bo jak zwykle nie ma kiedy przysiąść dłużej, ale pierwsze strony czytają się przyjemnie. Rozpoczyna się opisem w romantycznym choć przygnębiającym introspektywnym stylu, by nagle walnąć opisami niczym z fizyki teoretycznej, choć ubranej w bardzo przyjemną do przyswojenia formę dla powszedniego zjadacza chleba. Nie wiem co będzie dalej, ale ponoć autor wie jak zmieniać rzeczywistość. Ciekawe, zważywszy że zgadzam się co do przedstawionej wersji czasu, przyszłości, przeszłości i drogi naszych wyborów. Zgadza się to z tym co mówili niektórzy szamani, i fizycy snujący teorie. Dam znać jak książka przestanie mi się podobać. |
| komentarze [0] |
| 20 marca 2011 03:17 |
Dziwny człowiek stanął się w teorii |
| Dziwny człowiek spojrzał na świat, a świat stanął się. Zatrzymał świat w miejscu gdzie spojrzał. Reszta świata falowała w nieogarnialnym chaosie, sztywniejąc lekko wokół dziwnych myśli, niczym dreszczyk przebiegający po plecach. |
| komentarze [0] |
| 19 lutego 2011 21:05 |
Dziwnego człowieka nie uratują obcy |
Dziwny człowiek słuchał przyjaciela opowiadjącego o tym jak to obcy przybędą i uratują ludzkość przed końcem świata: - No mówię ci, obiecali ocalić Ziemię! Uratują nas! - zażarcie opwiadał przyjaciej. - No jasne, Ziemię, a wspominali coś o ludziach? - niewinnie zapytał dziwny człowiek. Przyjaciel odparł ciszą. - Tak myślałem. - odparł dziwny człowiek. |
| komentarze [1] |
| 23 stycznia 2011 02:00 |
Dziwny człowiek dokładnie wie czego chce |
Dziwny człowiek widząc sklep, do którego chciał wejść, powiedział:
- Chodźmy do tego sklepu.
- Ale nie mamy czasu - odparł przyjaciel dziwnego człowieka.
- Ale dokładnie wiem czego chce - zripostował dziwny człowiek.
- No dobra.
Weszli do sklepu, przeszli przez jeden regał, potem przez drugi, zawrócili, po kilku minutach przechodzenia pomiędzy pułkami, przyjaciel nie wytrzymał:
- Czekaj, a co dokładnie chcesz?
Dziwny człowiek spojrzał na przyjaciela, rozbrajająco się uśmiechnął i odparł:
- Rozejrzeć się. |
| komentarze [0] |
| 23 stycznia 2011 00:52 |
Podróż w |
Szukałem książek ks. Ojca Klimuszki, w barwnej podróży po internetowych antykwariatach znalazłem wiele ciekawych pozycji, czego efektem zapewne będzie jeszcze mniejsza ilość miejsca na książki.
Była tam książka o wdzięcznej recenzji "Gdzie podziali się intelektualiści" - rozprawa socjologiczna o czasach z powszechnym dostępem do wyższego wykształcenia i najbardziej ogłupiającej kulturze w dziejach ludzkości. Nie przepadam za takimi pozycjami, ale nawet miałbym ochotę ją przeczytać.
Wykopałem też książkę o wedach indyjskich i archeologi wed. Potem jeszcze kilka innych... aż mi się lista zrobiła zbyt kosztowna by ją zaakceptować... eh... pozostałem więc przy Klimuszce.
Potem jakoś tak od jednej strony do drugiej, trafiłem na kolejne informacje o naszym wspaniałym jedzeniu http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=2426
Ser owczy - oscypek, nie z mleka owczego, masło z margaryny, mięso bez mięsa. I chemia, wszędzie chemia. Jeszcze niedawno polskie znaczyło zdrowe, ale z każdym rokiem coraz bardziej odchodziliśmy od tego wizerunku, za rok czy dwa nie będziemy do odróżnienia od zachodnich sąsiadów. Już teraz rocznie zjadamy w jedzeniu kilogram chemii, prawie jak zeżreć pudełko proszku do prania... smacznego.
Dodatkowo czytałem ciekawy tekst o rodzynkach, czy wiecie, że winogrona się pryska kilkoma preparatami chemicznym o tym samym działaniu tylko po to by nic nam ich nie zjadło, a normy zawartości pestycydów były zachowane? A to dlatego, że limit dla każdego pestycydu jest osobny, czyli możemy mieć rodzynka z przekroczoną normą jednego środka wycofany ze sprzedaży, ale nie przeszkodzi to sprzedawaniu podobnego rodzynka spryskanego 50 różnymi środkami, które łącznie przekroczyłyby normę 20 krotnie. Super no nie? :D Aż chce się rodzynków. Zresztą, to tyczy nie tylko rodzynków.
I co robić w takim świecie? Strach coś jeść, a coś swojego ciężko uprawiać w bloku, a nawet jak nie w bloku, to i tak owoców egzotycznych, czy niektórych odmian winogron - nie tak prosto. To wymaga czasu.
Ludzkość dąży do samozagłady, obrała ten kurs już całkiem dawno i choć większość mądrych ludzi wskazuje jej to wyraźnie, wydaje się to ignorować. Szczególnie teraz w erze wszechobecnej głupoty. Kiedyś wszystko zależało od kilku wysoko postawionych, a co kilka pokoleń było to kilka mądrych wysoko postawionych. Teraz wszystko zależy od ogółu społeczeństwa, a ogół społeczeństwa jest ogólnie głupi - nawet jeśli w niektórych sprawach jest ekspertem. |
| komentarze [0] |
| 23 stycznia 2011 00:08 |
Teraz w dziwny człowiek |
Dziwny człowiek spojrzał w przyszłość i łzy zaszczypały go w oczy.
Dziwny człowiek spojrzał w przeszłość i uśmiechnął się dekadencko.
Dziwny człowiek spojrzał w teraźniejszość i pozostał w teraz. |
| komentarze [0] |
| 15 grudnia 2010 23:11 |
Zagadka Tuvalu |
Ktoś mnie odwiedza z Tuvalu. Jest to dla mnie wielką zagadką, chociaż podobno w tamtych rejonach jest sporo Polaków, ale Tuvalu? Mieszkając w raju siedzieć nad dziwnym człowiekiem? Trzeba mieć ostrą depresję, albo skrzywioną psychikę ;) Pozdrawiam Tuvalu!
Tuvalu, to temat przewodni tej notki, acz krótki - na dłuższe brakuje mi chwilowo czasu. |
| komentarze [1] |
| 8 grudnia 2010 22:10 |
Dziwny człowiek szuka siebie |
Dziwny człowiek wyglądał na zagubionego, kręcił się to tu to tam, wszędzie zaglądał. W końcu wyjął nóż dźgnął się i zaczął grzebać w ranie. Przyjaciel dziwnego człowieka zobaczył to i podbiegł do niego krzycząc:
- Co ty robisz!
- Szukam siebie - spokojnie odparł dziwny człowiek. - Szukałem na zewnątrz. Nie znalazłem. Zacząłem szukać wewnątrz. |
| komentarze [0] |
| 4 grudnia 2010 15:52 |
Dziwny tytuł dziwnego opowiadania o dziwnym autobusie |
- Jak tam, bez problemu dojechałeś? - spytał przyjaciel dziwnego człowieka.
- Wiesz co, jechałem dziwnym autobusem i dziwnie się uśmiechałem bez jasnego powodu. Przerażony dziwnymi spojrzeniami dziwnych ludźmi patrzyłem za szybę na dziwny świat. Dojechałem dziwnie szybko. - odparł dziwny człowiek. |
| komentarze [5] |
| 4 grudnia 2010 01:55 |
Socjopatycznie - możesz przeczytać, ładnie piszę. |
Ktoś kto śledzi poczynania mojego bloga (ten nieliczny ktoś) mógłby się zaniepokoić ostatnimi wpisami więc wolę zawczasu uspokoić. U mnie wszystko w porządku, ale w związku z nudą jaką odczuwa moja prawa półkula (gdyż w pracy wykorzystyje jedynie lewą), postanowiła chyba potworzyć. Boję się, że nawet jakiś wiersz mi machnie z zaskoczenia. Wiersz! nie pisałem wierszy od od... wydaje się jakbym nigdy nie pisał. Przepadły w czeluściach mało barwnej historii, przypominając się jedynie w kilku opowiadaniach dziwnego człowieka.
Kiedyś pisałem bo bolało. Teraz nie boli, teraz piszę dla zaspokojenia rządzy tworzenia prawej półkuli. Tak przez to wszystko zastanawiam się czy jeszcze istnieję. Praca wysysa. Idziesz, wracasz, idziesz, wracasz. Dzień zlewa się w dwa, trzy, miesiąc. Wiele osób przyjmuje to z radością, przerażeni rzeczywistością, uciekają od niej. A mnie to wkurza, ja chce żyć. Czuć, że żyję! A teraz czuję, że jestem zmęczony. Zanikam. Szarzeję i pewnie dlatego na przekór szarości uśmiecham się gdy jadę autobusem - by zachować resztki koloru. TU JESTEM! JAM JEST chce ten pomnik! Do dzieła prawa półkulo! Twórz!
Przeglądałem blogi, ale kaszana, a ja wśród niej. Ziarnko do ziarka, a uzbiera się kaszanka - a ja w niej. Ale czasem znajdzie się i (może już bez przenośni co? - odezwała się lewa półkula) wartościowa notka. Natchnie na przemyślenia. Uruchomi trigger w głowie (tak, tak słownictwo wypaczone przez pracę).
Czym byłby sukces bez upadku? Pewnie dalej sukcesem, ale skąd niby miałbym o tym wiedzieć? Trzeba upaść, możliwie najniżej, na samo dno, by wiedzieć gdzie nie upadać. Łatwo się w tym upadaniu zatracić, pomylić cel i sens tego wszystkiego, ale człowiek jest silny. Nietzsche miał racje.
Dzieci wychowane w ubustwie, wiedzą jak szanować i oszczędzać pieniądze. Wiedzą co znaczy ich nie mieć. Zasada złotego środka zdaje się nie stosować do życia, bo robi z niego miałką bezkształtną masę trudną do określenia. Szary nudny budyń.
Swoją drogą (odrywając kompletenie wątek) zabawne jak różne słowa nabierają różnego znaczenia zależnie od kontekstu, nastroju, wywołanej emocji. Nabierają przeróżnej interpretacji. Pewnie nawet słowem Kocham można obrazić, dlatego nie widze najmniejszego sensu by się obrażać. Chyba, że jako środek do uzyskania konkretnego celu.
Rozumowanie godne socjopaty.
PS. I przyznaję się, lubie jak zostawiacie komentarze. Bo zwykle ich nie zostawiacie. Mało kto tu wchodzi. |
| komentarze [5] |
| 30 listopada 2010 00:32 |
Dziwny człowiek nie chce trafiać do ludzi |
Dziwny człowiek długo mówił o ważnych rzeczach, o przyszłości, wolności, w końcu skończył. Podszedł do niego przyjaciel:
- To o czym mówiłeś było naprawdę ciekawe, ale nie wiem czy do nich trafiłeś.
Dzwiny człowiek nie patrząc mu w oczy odparł:
- Po co trafiać do ludzi, tak szybko odchodzą.
Odwrócił się i wyszedł, odchodząc zabrał swój łuk. |
| komentarze [0] |
| 29 listopada 2010 23:04 |
O przeszłości ludzkości |
Kiedyś zbierałem się aby samemu zebrać te materiały i to spisać, ale jakoś nie znalazłem czasu. Ktoś zdążył mnie wyręczyć, polecam lekturę:
Budowle bogów
Sami zastanówcie się czy wierzycie współczesnej nauce, dodam, że większości z tych budowli nie jesteśmy w stanie odtworzyć współcześnie. Nie jesteśmy w stanie transportować takich ciężarów, spowodować aby nie osiadały(zapadały się) w ziemi. Owszem tworzymy podobne kolosy, ale nie transportujemy wielkich kilkuset tonowych głazów tylko wylewamy sobie beton zmieszany na miejscu, z przyczyn zarówno praktycznych jak i technicznych - bo inaczej nie potrafimy.
Zastanawiające jest również, że zarówno w Afganistanie jak i Iraku (kolebki starożytnych cywilizacji, wielkich miast), żołnierze Amerykańscy plądrowali skarbce z artefaktami, o czym dość rzadko się mówi, mimo prób nagłośnienia sprawy przez wielu znanych archeologów. Czyżby było tam coś, co było warte tej wojny? Może to nie ropa była głównym powodem. |
| komentarze [0] |
| 29 listopada 2010 00:58 |
Wrodzona głupota własna, czyli trochę o nas, trochę o jedzeniu. |
Jakiś czas mnie nie było, dysk mi padł, do normalnej pracy się zaprzęgłem. Chciałem coś napisać ale mi przerwano i straciłem wenę. Pewnie znowu byłoby coś o krachu finansowym, no i cały ten bajzel w Korei, dużo ciekawych spraw. Ostatnio prócz zwykłego przetrwania dręczą mnie również inne tematy. Na przykład dlaczego ludzie z natury w stosunku do siebie są tak głupi, mimo że wszystko wokoło mówi im i pokazuje jak być mądrym.
Przykład - odżywianie. Ludzie jedzą śmieci, ostatnio pojawiły się nawet stosowne bilbordy. Mamy w powiedzeniach tak trafne stwierdzenia jak "jesteś tym co jesz". Większość reklam żarcia dla psów i kotów mówi o tym, że dobre i pełnowartościowe jedzenie to szczęście twojego pupila, że dobrze zbilansowana dieta najwyższej jakości to lśniąca sierść i ZDROWIE. Taki człowiek wierzy idzie i kupuje wspaniałą karmę dla swojego pieska, a sam wpieprza czipsy, sosik który nigdy nawet nie leżał obok naturalnej żywności, multum chemi i starej żwyności, z datą ważności do 4 lat do przodu (chociaż to raczej z powodów marketingowych, bo przetrwałaby kolejne 10 lat). Potem się dziwi, że choruje... jesteś tym co jesz, jesz śmieci, nie dziw się że twoje ciało staje się śmietniskiem i brzydko pachnie chorobami. Kompletna głupota, no nie? Brak podstawowej umiejętności przeprowadzania wywodu logicznego, czyli wyciągania wniosków, czy też może podświadome dążenie do samozagłady przejawiające się kompletną ignorancją.
Zresztą to nie jest jedyny przejaw takiego zachowania. Kryzys finansowy też nie wziął się z nikąd. Ale winię tu nie tylko naturę ludzką ignorującą kompletnie wszystko i wszystkich, ale całe społeczeństwo, które nic z tym nie robi. Gdyby pewne rzeczy były wpajane kulturowo od dzieciństwa, świat może wyglądąłby nieco innaczej. Można dzieci wychowywać na fanatyków religijnych, faszystów, zabójców, to czemu nie na idealnych obywateli idealnego społeczeństwa? Brakuje wiary w pozytywną propagandę? Każda propaganda działa, tylko pozytywna wydaje się śmieszna.
Inna sprawa, wracając do odżywiania, że reklamy wciskają nam straszny chłam. Ten produkt jest wspaniały, jest wzbogacony o tyle witaminek i minerałów. Jasne, jak również o masę np. glutaminianu sodu. Ale! glutaminian sodu naturalnie występuje w pomidorach (ktoś krzyknie)! Oczywiście, tylko kto o zdrowych zmysłach na raz weżre 30 kg pomidorów aby uzyskać podobną ilość glutaminianu sodu? Śmieszy mnie taka obrona niektórych składników reklamowanych produktów. Albo, ten barwnik jest naturalny! Tak wiem, występuje w naturze :) Jako mszyca koszenila, albo nasz polski "czerwc polski" (taki żuczek), skoro tak chętnie wcinasz - chcesz trochę na surowo? Nie? Dlaczego? Jak przeszkadzają ci nóżki to rozetrzyj.
I reklamują np. takie soki, że tyle witami, że to zdrowie. Wyciśnij sok z prawdziwych owoców i napij się takiego soku. Czujesz różnicę? Dalej wierzysz, że w tym kartonie jest sok z owoców?
Ja wcale nie tak dawno zacząłem zastanawiać się co jem i złapałem się za głowę. A nasza polska tradycja, jest naprawdę smaczna i zdrowa. I nie ogranicza się jedynie do ziemniaków ze schabowym, jest bogata w kasze, warzywa. Ale kwestia diety to temat na inny wpis - tu też zrobiłem rewolucje.
Na dzisiaj to tyle. Bez odbioru.
|
| komentarze [1] |
| 9 września 2010 01:03 |
Co to są odmienne stany świadomości? |
Padło pytanie -> biegnę odpowiedzieć. Długo biegnę bo wiele rzeczy wypadło bym nie dobiegł. Przepraszam za przerwę, chwilowo nie mam komputera ani dostępu do własnego mieszkania ;)
Odpowiedzi na takie ogólne pytanie będzie tyle ile odpowiadających, ale można chyba wykrystalizować część wspólną. Odmienny stan świadomości to stan inny od tego, w którym przebywamy na codzień, co nie znaczy że codziennie się z nim nie stykamy. W kontekście mojej wypowiedzi to jednak coś więcej, ale o tym później. Przymijmy na początku założenie, że można mieć inny stan świadomości, ułatwi to dostrzerzenie takich nieco odmiennych stanów. Występują np. w trakcie głębokiego zainteresowania/zaangażowania się np. w trakcie czytania bardzo ciekawej książki, oglądania super ciekawego filmu, czy chociażby seksu. Wtedy gdy zdaje się znikać wszystko wokoło, istniejemy tylko my i nasz obiekt skupienia, a czasem nawet tylko sam obiekt. Jest to odmienny stan świadomości. Podobnym stanem jest gdy jesteśmy chorzy i ledwo potrafimy się skupić, ciężko nam zebrać myśli, to również odmienny stan świadomości. Tylko to nie są bardzo odmienne stany, ale do jako takich je również zaliczamy. Pojęcie odmienny stan świadomości można rozciągnąć na zasypianie, medytacje i na sam sen o ile uczestniczy w nim świadomość, w końcu są to odmienne stany ŚWIADOMOŚCI. Bo w trakcie snu można być świadomym.
Tu zaczynamy dotykać tego, co ja rozumiem za odmienny stan świadomości. Jest to np. LD z angielskiego Lucid Dream, na polski Świetlisty Sen, ale raczej spotkamy się z określeniem Świadomy Sen. Świetlistość, ma chyba swoje źródło z tradycji Tybetańskiej Jogi Snu i Śnienia (lub ogólnie ze wschodu), ale źródło właściwie nie ma znaczenia. Co to takiego jest to LD? W śnie można mieć różnego rodzaju poziomy świadomość, może jej nie być i zwykle wtedy ledwo pamiętamy sen, może być jej ciut, wtedy mamy przebłyski zdawania sobie sprawy we śnie, że to sen. Czasami jest to po prostu subtelne wrażenie, intuicyjna wiedza o naturze doświadczenia sennego. A czasami mamy pełną świadomość, lub bliską pełności i to jest LD, wbrew pozorom naturalnie doświadcza tego stanu sporo osób, a wszystkie mają go w zasięgu ręki. Jest to stan kiedy zdajemy sobie sprawę, że śnimy, ba! możemy być uczestnikami zdarzeń jak w normalnej rzeczywistości z tą różnicą, że możemy panować nad tym światem, zmieniać go, poznawać, robić dokładnie co się chce.
Oczywiście odmienne stany świadomości to nie tylko LD, ale właściwie w dużej mierze to najlepszy przykład bo niektórzy kłócą się czy zjawiska takie jak OOBE (Out of the Body Experience, czyli doświadczenie wyjścia poza ciało), projekcja astralna, podróże szamańskie i wizje szamańskie, czy ESP nie są przejawami tego samego zjawiska, które można uogólnić do LD.
Odmienne stany świadomości to również jazdy po halucynogenach, czy efekt niektórych chorób psychicznych. Jest nimi też żarliwa modlitwa, gnoza, trans, hipnoza. Pełen przegląd, gdzie kończy się jedno zaczyna drugie, dlatego czasem ciężko powiedzieć czy coś było jeszcze snem, czy już słabym LD, czy gdzie OBE nie jest już OBE. Ciężko też powiedzieć gdzie kończy się nauka, a zaczyna ezoteryka, bo te dwie lubią bawić się w kotka i myszkę. LD zajmują się poważni naukowcy, ale równie często rozważania na ten temat tyczą sfery duchowej, lub mniej duchowej lecz wciąż wewnętrznej i są to rozważania dużo starsze niż współczesna nauka. Współczensa nauka dopiero zdaje się lizać LD przez szybkę próbując zrozumieć mechanizm działania tego wszystkiego z mózgiem na czele. Niedawno wpadła mi w ręce angielska publikacja na temat suplementów diety wspomagających świadome śnienie, z jednej strony cios dla niektórych grup, że pewne zjawiska nie wiążą się jedynie z rozwojem duchowym, ale również chemią mózgu i całego ciała. Z drugiej strony nauka nie ma bladego pojęcia co to, po co to, jak i dlaczego to działa, pozostawiając miejsce na pierwiastek boski.
To tak z grubsza o odmiennych stanach świadomości. Nie ma sensu pisać więcej, skoro wujek google służy pomocą. Temat dobrze znany, ale jeśli pojawią się kolejne pytania to odpowiem. To jest temat rzeka, zaczepiający o wiele rzeczy wątpliwych dla wielu, jeśli wejść weń głębiej. A ja niekoniecznie chce udowadniać istnienie magii, czy siły umysłu, czy udowadniać ich nie istnienie. Do pewnych rzeczy trzba dojść samemu, bo usłyszane od drugiej osoby nigdy nie przekonają, nie zburzą zatwardziałych i dobrze usytuowanych przekonań. To jak spotkania z UFO, jeśli przytrafi się panu X, pan Y nie uwierzy i wyśmieje pana Y, jeśli przytrafi się panu Y, sytuacja będzie odwrotna, mimo, że to wcześniej pan X przekonywałby go do tego samego. Ciężko własnym słowem zburzyć czyjeś poglądy i wierzenia, niektóre rzeczy może zrobić jedynie doświadczenie tej osoby, a i czasem to nie wystarcza, bo ile to osób czasem widzi, a nie wierzy. (to nie o UFO, a ogólnie o poglądach ;) ) |
| komentarze [0] |
|